czwartek, 24 lipca 2008

Odchył

„Oh, stay with me sweet memory”, błagalne słyszę słowa.
Łechce uszy muzyki szum przedzierający się przez ciszę…
Samotność zasiana w tłumie… tak zwanych przyjaciół…
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Być albo nie być, co to za pytanie, czy mogę mocnej biczować swe myśli?
W pamięci zagubione uroczo-fatalne wspomnienia, mą duszę ciągną do potepienia.
Czy „oczu moich chmurność…można ocalić od zapomnienia”?
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Ciężka głowa, o ociężała ma głowa.
Zamykam oczy z nadzieją, nadzieją na zapomnienie.
Z każdą sekundą ma niezbywalna świadomość BYCIA drażni coraz mocniej.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Ile jeszcze zostało nam dróg na drodze życia, ile siebie w samym sobie?
Czy różnicę ktoś odnajdzie w trosce i obłudzie?
Już nie widzę sensu, sens się zapadł gdzieś, ot co.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Kotom dali 9 żyć, gdzie jest sprawiedliwość.
Czy w twym życiu pełnym cnót podaruje ci ktoś drugie?
Mówią, że ptak składając skrzydła… momentalnie spada.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… czy wyglądam jak nieśmiertelna?

Twa wrażliwość, Twoje czyny, nie dostrzegam ich.
Chce w codzienniej mej nudności móc odnaleźć choćby cień.
Cień co chodzi za mna nocą, nie opuszcza mnie i w dzień.
Cień nadziei, tej co mówi,ze nadejdzie lepszy czas.
Że to życie się odmieni, coś mu nada sens.
Będą oczy me się błyszczeć, będzie błyszczeć caly świat.
Wtedy powiem z przekonaniem, że mam w dupie wszystkich was.
[LOC]

Brak komentarzy: