poniedziałek, 28 lipca 2008

usnu

Przychodzi co noc taka godzina, gdy sił nie starcza by powieki utrzymać. Przybieram wtedy pozycji tysiące by godnie przyjąć me sny nęcące. Jak kokonik, z głową gdzieś przy kolanie, raz na brzuchu, na plecach..czasem i z nogą na ścianie. Czuję oddech Hypnosa na karku. Chcę juz oddalić się w słodkim letargu! Chcę oddać się błogościom nocy, pobierać ciepło z głębin swych mocy. Lecz coś mi przeszkadza, staje na drodzę. Usiłuje to strącić... niestety nie mogę. Tysiace myśli, zmagań pokłady. wytężam swe ciało, umysł chce uśpić. Na nic me próby, na nic wysiłki. Widocznie nie jest mi dane ni chwili spanie... pozostaje tylko ciągłe czekanie.

[LOC]

czwartek, 24 lipca 2008

Odchył

„Oh, stay with me sweet memory”, błagalne słyszę słowa.
Łechce uszy muzyki szum przedzierający się przez ciszę…
Samotność zasiana w tłumie… tak zwanych przyjaciół…
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Być albo nie być, co to za pytanie, czy mogę mocnej biczować swe myśli?
W pamięci zagubione uroczo-fatalne wspomnienia, mą duszę ciągną do potepienia.
Czy „oczu moich chmurność…można ocalić od zapomnienia”?
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Ciężka głowa, o ociężała ma głowa.
Zamykam oczy z nadzieją, nadzieją na zapomnienie.
Z każdą sekundą ma niezbywalna świadomość BYCIA drażni coraz mocniej.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Ile jeszcze zostało nam dróg na drodze życia, ile siebie w samym sobie?
Czy różnicę ktoś odnajdzie w trosce i obłudzie?
Już nie widzę sensu, sens się zapadł gdzieś, ot co.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… a ja nieśmiertelna.

Kotom dali 9 żyć, gdzie jest sprawiedliwość.
Czy w twym życiu pełnym cnót podaruje ci ktoś drugie?
Mówią, że ptak składając skrzydła… momentalnie spada.
O Święty Boże, Święty Mocny, Święty… czy wyglądam jak nieśmiertelna?

Twa wrażliwość, Twoje czyny, nie dostrzegam ich.
Chce w codzienniej mej nudności móc odnaleźć choćby cień.
Cień co chodzi za mna nocą, nie opuszcza mnie i w dzień.
Cień nadziei, tej co mówi,ze nadejdzie lepszy czas.
Że to życie się odmieni, coś mu nada sens.
Będą oczy me się błyszczeć, będzie błyszczeć caly świat.
Wtedy powiem z przekonaniem, że mam w dupie wszystkich was.
[LOC]

poniedziałek, 14 lipca 2008

Nadmorskie klimaty

Moje przeszczepki
Słoneczny patrol...

poniedziałek, 7 lipca 2008

Degradacja

Próbuję zostać czlowiekiem prawdziwym,

Tym, co pomija ludzkie "wydziwy".

Rodzę pytań ilość niezliczoną,

Czy Natura może zostać ocaloną?




Chciałabym jadać zielone ogórki,

Pic czystą wodę płynącą z górki.

Nosić zakupy w torbie z papieru,

Namówić do tego sąsiadów wielu.



Kupować odzież z eko-bawełną,

Uważać komórkę za rzecz nadto zbędną.

Chciałabym myśleć o Ziemi nieziemsko,

Że cudem jest - nie nadchodzącą klęską.



Czy skazać swoje potomstwo na trudy?

Czy dawać im życie byc może bez wody?

Czy warto rodzić dzieci w tych czasach?

Czy będzie im dane pobiegać po lasach?



Nie znam też puenty do tego tekstu,

Być może nie ma on wcale sensu.

Lecz żyjąc tu dzisiaj serce me krwawi,

Bądźcie dla Ziemi bardziej łaskawi.
[LOC]

niedziela, 6 lipca 2008

Szczerość



Pachnące słońcem szczere uściski,

Spojrzenia w oczy spod małej powieki,

Bezsenne noce nad brzegiem kołyski,

Rzeki korzyści przynoszą z wiekiem.



Te słodkie stópki, co były tak drobne

Dziś już w pośpiechu po świecie biegają.

Oczka maleńkie, do mamy podobne

Rozważne książki o życiu czytają.



Nie ma tu nic antyludzkiego,

Ni grama magii czy czarów dodatku.

Jesteśmy nosicielami życia krótkiego,

Wychowaj dzieci! Odwdzięczą się, matko!
[LOC]