środa, 25 czerwca 2008

Spadanie sKonia wysokiego

Wśród dobytku przyjaciół całego
Ogromnego potencjałem, ilością wąskiego
Znajdziesz ukojenie dla swojej duszy
Często nieczystej, zmartwionej, czy tej co sie kruszy.
Jeden osobnik spowiada się tobie,
Z szczerością przyjmuje to, co mu powiesz.
Docenia wszystkie twoje starania,
Ratuje często od żalem zalania.
A kiedy ciemne przychodzą noce
usiądzie "od tak" z tobą pod kocem.
Zaparzasz wtedy herbaty dwa kubki
I w mgnieniu oka znikają wam smutki.
Wyidealizowanym żyjesz obrazem jego,
dla ciebie jest już wzorem wszystkiego.
Myślisz, że wpieprzył rozumów tysiąc,
Na jego wspaniałość mogłabyś przysiąc.
Lecz nieraz przychodzi taka godzina,
Gdy z konia spadniesz, czyżby to zima?!
Nie wiesz w jakim znajdujesz się świecie
Przyjaciel wspanialy bzdury dziś plecie.
Ten "cud", co ideałem wydawać się mógł,
W oczach twych stracił całą garść cnót.
Okazał się zwykłym człowiekiem szarym,
Co dostrzec nie umie wartości trwałych.
Wystrzegaj się więc znajomości zawiłych,
doceń Przyjaciół, Prawidziwie Miłych.
[LOC]

wtorek, 17 czerwca 2008

Erotic part III

U schyłku XIX i na początku XX wieku na horyzoncie pojawia się bunt przeciw realizmowi, naturalizmowi. Dzieła często nasycone były treściami metafizycznymi. Jest to po prostu modernizm, zalicza się do niego miedzy innymi secesję, której wiernym przedstawicielem jest Gustav Klimt. Malarza tego całkowicie absorbował temat kobiet. Przedstawiał je wystrojone, nagie, stojące, leżące – we wszystkich pozycjach. Pokazywał kobietę gotową do całowania, w ekstazie, pokazywał jej intymne gesty. Był takim wielbicielem i podglądaczem, że nawet kiedy tworzył coś nie związanego z kobietami, w atelier zawsze miał 2/3 modelki. Sposób w jaki Klimt malował, czyli z nas współwinowajców, podglądaczy takich jak on. Sprawia on wrażenie troskliwego amanta kochającego ciało swej modelki, którą chce przedstawić w najbardziej intymnych momentach.
„Rysunki Klimta są kwintesencją zmysłowości. Nie zawierają agresywności Schielego, cynizmu Picassa, szaleństwa Touluse-Lautrec’a. Jest bliższy wyrafinowanemu i eleganckiemu erotyzmowi Ingres’a lub Matiss’a.” – komentował go Gilles Neret.
To prawda, że „cała jego sztuka jest erotyczna”, ale nie jest to sama w sobie erotyka czy pornografia, o którą został oskarżony. Klimt wzbogaca rzeczywistość dekoracyjnymi elementami. Wchodząc w świat jego dzieł czujemy się raczej jak w świątyni. Pokażę Państwu jeden z jego najpiękniejszych, moim zdaniem, obrazów. Jest on erotycznym wzorem jego dzieł. Nosi tytuł „Nadzieja I”. Mamy na nim wszystko – począwszy od bezwstydnego ciała, burzę rudych włosów nie tylko na głowie, ale także na łonie, przez symbole przywołujące noc, śmierć i penetrację, które kontrastują ze sterczącym brzuchem.




Ostatnim artystą, którego wykorzystałam do zobrazowania erotyki w sztuce jest Bruno Schulz. Znany jest on głównie z dzieł literackich. Nie możemy jednak zapomnieć o jego twórczości plastycznej. Był on niewolnikiem erotyzmu, prawie wszystkie prace niosły w sobie podtekst erotyczny. Bruno Schulz żył w czasach, kiedy mężczyzn podniecał nawet niewielki skrawek nagiej damskiej skóry (np. między rękawiczką, a mankietem). Francuski poeta Paul Valery owe czasy tak: „ Przed paru laty tylko lekarz, malarz i klient niezbyt zamkniętych domów byli jedynymi śmiertelnikami, co znali nagość, każdy na swój sposób(…). Nagość była sakralna, czyli nieczysta”.
Schulz jako grafik uwielbiał kształty posągowe, za to jako rysownik należał wręcz do burdelowego podziemia. W swoich pracach ukazywał tandetne, rutynowe i zgrzebne oblicza nędzy płatnej rozkoszy. Z drugiej strony w szulcowskich dziełach widzimy też kobiety władcze i okrutne.

Przykładem jest praca pt. „Kobieta z pejczem i trzej nadzy mężczyźni”. Przedstawia ona doskonale pogląd Brunona Schulza na relacje damsko-męskie, jakie często przejawiały się w jego dziełach. Najlepiej pisał o tym sam artysta w „Traktacie o manekinach” – „Wysunęła się wraz z krzesłem o piędź naprzód, podniosła brzeg sukni, wystawiła powoli stopę, opiętą w czarny jedwab, i wyprężyła ją jak pyszczek węża. Mój ojciec chrząknął, zamilkł, pochylił się i stał się nagle bardzo czerwony. Wypięty pantofelek Adeli drżał lekko i błyszczał jak języczek węża. Mój ojciec podniósł się powoli ze spuszczonymi oczyma, postąpił krok naprzód, jak automat i osunął się na kolana.”
Opis tej jest jednym z łagodniejszych. Wiele z grafik zawiera treści wręcz masochistyczne, gdzie kobieta znęca się nad swoją ofiarą – mężczyzną. Widzimy tutaj, ze kobieta jest bardziej istotą boską, która depcze, kopie, poniża leżącego, klęczącego mężczyznę. Motyw kobiety zniewalającej płeć przeciwną jest często spotykany wśród modernistów. Jak pisała Ewa Kuryluk, w kobiecie z biczem jest „coś z Madonny i coś z szatana, coś z anioła i coś z węża kusiciela, pawia, motyla, ryby i modliszki.”.


Na przestrzeni wieków ludzie wrażliwych duszach, artyści starali się przekazać przeżycia wewnętrzne mające źródło w seksualności w różny sposób. Myślę, że stwierdzenie, iż „cała sztuka jest erotyczna” jest niezwykle trafne. Wszyscy opisani przeze mnie twórcy, na swój sposób, chcieli pokazać światu erotykę, nagość czy miłość. Szukali natchnienia w mitologii, odwoływali się do starożytności lub tworzyli zupełnie odmienne, nowe wizje erotyzmu. Mimo, że wielu z nich niejednokrotnie spotkało się z krytyką, zostało oskarżonych o pornografię i poniżonych, to każdy z nich wierzył w to co robił, bronił swoich prac – pragnął dostarczać widzom głębszych doznań estetycznych, wrażeń wizualnych odbiegających od pospolitości współczesnej im sztuki. Mnie udało im się przekonać.

[LOC]

poniedziałek, 16 czerwca 2008

somewhere...over the rainbow

Somewhere over the rainbow
Way up high
And the dreams that you dreamed of
Once in a lullaby i...
Somewhere over the rainbow
Blue birds fly
And the dreams that you dreamed of
Dreams really do come true
Someday I'll wish upon a star
Wake up where the clouds are far behind me....
Where trouble melts like lemon drops
High above the chimney tops thats where you'll find me
Somewhere over the rainbow bluebirds fly
And the dream that you dare to, why, oh why can't I...?

Well I see trees of green and
Red roses too,
I'll watch them bloom for me and you
And I think to myself
What a wonderful world
Well I see skies of blue and
I see clouds of white
And the brightness of day
I like the dark and
I think to myself
What a wonderful world

The colors of the rainbow so pretty in the sky
Are also on the faces of people passing by
I see friends shaking hands
Saying, "How do you do?"
They're really saying,
I...I love you
I hear babies cry and
I watch them grow,
They'll learn much more
Than we'll know
And I think to myself
What a wonderful world

Someday I'll wish upon a star,
Wake up where the clouds are far behind me
Where trouble melts like lemon drops
High above the chimney top that's where you'll find me,
Somewhere over the rainbow way up high
And the dream that you dare to, why, oh why can't I?

Erotic part II

Wiek XIX zaowocował w twórców takich jak Jean-Auguste-Dominique Ingres i Gustave Courbet. Obraz „Łaźnia turecka” z 1862 roku namalowany przez Ingresa zachwyca tajemnicami, jakie można dostrzec dopiero po bliższym poznaniu. Tutaj ponownie widzimy odwołania do starożytności – sam wątek łaźni, upodobania artysty do orientalnych motywów, które to były modne w XIX wieku.

Można podejrzewać, że obraz powstał wskutek wrażenia po przeczytaniu opowieści Lady Montagu, która opisywała najdoskonalszy harem w mieście. Pisała ona: „Było tam blisko 200 kapiących się (…). Panie rozsiadały się na sofach pokrytych poduszkami i bogatymi dywanami. Niewolnice czesały je (…). Wszystkie były nagie, jak je Pan Bóg stworzył. Nie było między nimi żadnych nieprzyzwoitych gestów ani też wyuzdanych pozycji.”
Fakt, że obraz ma kolisty kształt jest również dość istotny. Jest to celowy zabieg Ingresa, który dołożył starań, aby oglądający czuł się, jak gdyby podglądał scenę przez dziurkę od klucza. Dzieło zawiera wiele fragmentów z wcześniejszych obrazów artysty, np. kobieta z „kąpiącej się”, „Odaliska z niewolnicą”, która prawdopodobnie przedstawia żonę artysty wielokrotnie przez niego malowaną. Warto wspomnieć, że Ingres często deformował kobiece ciała – uznawał je wtedy za bliższe ideałowi, który sobie wypracował, bardziej czarujące. Tak np. „Wielka Odaliska” miała o 3 kręgi za dużo.
Duże poruszenie wywołał w XIX wieku obraz „Początek świata” Gustava Courbet’a . Artysta ten nie idealizował swoich dzieł, nie upiększał ich. W latach 50. systematycznie malował akty. Był w tym wręcz brutalnie bezpośredni, o czym świadczyć może wcześniej przywołany przeze mnie obraz. Courbet miał obsesję na punkcie nagości i seksu. Jako pierwszy pokazał on włosy łonowe w sztuce – wcześniej pojawiały się tylko w pornografii. Świadczy to o jego wierności względem realizmu. Obraz „Początek świata” przedstawia rozrzucone nogi, genitalia, włosy łonowe i pierś jednocześnie zasłaniając głowę modelki. Po ukazaniu dzieła światłu dziennemu – Courbet został okryty niesławą, uznany za rozpustnika i potępiony jako artysta. Nie pozostał jednak wobec tego obojętny – założył stowarzyszenie artystów wobec wolności sztuki.
[LOC]

SIERAKÓW mafija








niedziela, 15 czerwca 2008

Erotic part I

„Pierwszy ornament, jaki kiedykolwiek się narodził – krzyż, miał pochodzenie erotyczne. Pierwsze dzieło sztuki, pierwsze dokonanie artystyczne, jakie pierwszy artysta nabazgrał na ścianie w celu wyzbycia się nadmiaru swoich doznań. Linia pozioma: leżąca kobieta, linia pionowa: penetrujący ją mężczyzna. Ale w naszych czasach człowiek idący za wewnętrzną potrzebą mazania symboli erotycznych na murach jest przestępcą lub degeneratem.”
Są to słowa Adolfa Loos’a zawarte w artykule „Ornament i zbrodnia”, który mówił, że „cała sztuka jest erotyczna”, a na celu miał obrażenie „niezdrowego erotyzmu” Gustava Klimta, który to owy artykuł wyśmiał.


Przyglądając się stwierdzeniu, iż „cała sztuka jest erotyczna” nie sposób się z nim nie zgodzić. Przedstawiam trzy okresy dziejów, w których, według mnie, ukazano najlepsze ku temu dowody.
Przedstawianie nagich ludzi w pozycji leżącej ma korzenie w starożytności. Już w literaturze Grecji i Rzymu przewija się motyw pomieszczenia, w którym znajduje się naga kobieta i widz ją oglądający. Rewolucję artystyczną i zarazem kulturową wywołały w XVI wieku piękno cielesne, erotyzm i seksualność. Z pewnością do rewolucji tej przyczynił się także Tizziano Vecellio, o którym Eugene Delacroix mówił: „Tycjan jest jednym z tych, którzy najbardziej przybliżyli się do ducha starożytnych.”

Chciałabym pokazać Państwu renesansowy obraz „Danae” namalowany przez Tycjana ok. 1554 roku. Zgodnie z obyczajami epoki, tytułem aktów były imiona bogiń lub nimf z mitologii. Danae była uwięzioną przez ojca królewną, na którą zakochany Zeus spadł złotym deszczem, z którego począł się Perseusz. Na obrazie widzimy także okropną, zachłanną staruchę stanowiącą znakomite tło. Jest ona kontrastem uwydatniającym piękno i niewinność nagiej królewny o gładkiej, wyzłoconej skórze.


Artystą tworzącym w tym samym okresie czasu był Agostino Carracci – włoski malarz i rytownik znany głownie z fresków w Bolonii, Rzymie i Parmie. Artysta stworzył serię aktów, na których przedstawiał głównie bogów lub bogów z ziemskimi istotami. Jednym z tych aktów jest „Mars i Venus”. W XVI wieku zainteresowanie mitologią osiągnęło apogeum. Tym samym artyści mieli pretekst do przedstawiania niezwykłych sytuacji np. walki ludzi z bogami lub bogów szukających ziemskich rozkoszy. Spoglądając na dzieło Agostino Carracci nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ociera się ono o cienka granicę, jaka dzieli erotykę od pornografii. Lecz choćby ze względu na wielkość artysty warto pamiętać, że w odróżnieniu od pornografii, dzieła erotyczne przedstawiające seksualność człowieka mają aspiracje do wyższej sztuki, a ich zadaniem jest dostarczanie wrażeń estetycznych, a nie podniecenia.

[LOC]