wtorek, 17 czerwca 2008

Erotic part III

U schyłku XIX i na początku XX wieku na horyzoncie pojawia się bunt przeciw realizmowi, naturalizmowi. Dzieła często nasycone były treściami metafizycznymi. Jest to po prostu modernizm, zalicza się do niego miedzy innymi secesję, której wiernym przedstawicielem jest Gustav Klimt. Malarza tego całkowicie absorbował temat kobiet. Przedstawiał je wystrojone, nagie, stojące, leżące – we wszystkich pozycjach. Pokazywał kobietę gotową do całowania, w ekstazie, pokazywał jej intymne gesty. Był takim wielbicielem i podglądaczem, że nawet kiedy tworzył coś nie związanego z kobietami, w atelier zawsze miał 2/3 modelki. Sposób w jaki Klimt malował, czyli z nas współwinowajców, podglądaczy takich jak on. Sprawia on wrażenie troskliwego amanta kochającego ciało swej modelki, którą chce przedstawić w najbardziej intymnych momentach.
„Rysunki Klimta są kwintesencją zmysłowości. Nie zawierają agresywności Schielego, cynizmu Picassa, szaleństwa Touluse-Lautrec’a. Jest bliższy wyrafinowanemu i eleganckiemu erotyzmowi Ingres’a lub Matiss’a.” – komentował go Gilles Neret.
To prawda, że „cała jego sztuka jest erotyczna”, ale nie jest to sama w sobie erotyka czy pornografia, o którą został oskarżony. Klimt wzbogaca rzeczywistość dekoracyjnymi elementami. Wchodząc w świat jego dzieł czujemy się raczej jak w świątyni. Pokażę Państwu jeden z jego najpiękniejszych, moim zdaniem, obrazów. Jest on erotycznym wzorem jego dzieł. Nosi tytuł „Nadzieja I”. Mamy na nim wszystko – począwszy od bezwstydnego ciała, burzę rudych włosów nie tylko na głowie, ale także na łonie, przez symbole przywołujące noc, śmierć i penetrację, które kontrastują ze sterczącym brzuchem.




Ostatnim artystą, którego wykorzystałam do zobrazowania erotyki w sztuce jest Bruno Schulz. Znany jest on głównie z dzieł literackich. Nie możemy jednak zapomnieć o jego twórczości plastycznej. Był on niewolnikiem erotyzmu, prawie wszystkie prace niosły w sobie podtekst erotyczny. Bruno Schulz żył w czasach, kiedy mężczyzn podniecał nawet niewielki skrawek nagiej damskiej skóry (np. między rękawiczką, a mankietem). Francuski poeta Paul Valery owe czasy tak: „ Przed paru laty tylko lekarz, malarz i klient niezbyt zamkniętych domów byli jedynymi śmiertelnikami, co znali nagość, każdy na swój sposób(…). Nagość była sakralna, czyli nieczysta”.
Schulz jako grafik uwielbiał kształty posągowe, za to jako rysownik należał wręcz do burdelowego podziemia. W swoich pracach ukazywał tandetne, rutynowe i zgrzebne oblicza nędzy płatnej rozkoszy. Z drugiej strony w szulcowskich dziełach widzimy też kobiety władcze i okrutne.

Przykładem jest praca pt. „Kobieta z pejczem i trzej nadzy mężczyźni”. Przedstawia ona doskonale pogląd Brunona Schulza na relacje damsko-męskie, jakie często przejawiały się w jego dziełach. Najlepiej pisał o tym sam artysta w „Traktacie o manekinach” – „Wysunęła się wraz z krzesłem o piędź naprzód, podniosła brzeg sukni, wystawiła powoli stopę, opiętą w czarny jedwab, i wyprężyła ją jak pyszczek węża. Mój ojciec chrząknął, zamilkł, pochylił się i stał się nagle bardzo czerwony. Wypięty pantofelek Adeli drżał lekko i błyszczał jak języczek węża. Mój ojciec podniósł się powoli ze spuszczonymi oczyma, postąpił krok naprzód, jak automat i osunął się na kolana.”
Opis tej jest jednym z łagodniejszych. Wiele z grafik zawiera treści wręcz masochistyczne, gdzie kobieta znęca się nad swoją ofiarą – mężczyzną. Widzimy tutaj, ze kobieta jest bardziej istotą boską, która depcze, kopie, poniża leżącego, klęczącego mężczyznę. Motyw kobiety zniewalającej płeć przeciwną jest często spotykany wśród modernistów. Jak pisała Ewa Kuryluk, w kobiecie z biczem jest „coś z Madonny i coś z szatana, coś z anioła i coś z węża kusiciela, pawia, motyla, ryby i modliszki.”.


Na przestrzeni wieków ludzie wrażliwych duszach, artyści starali się przekazać przeżycia wewnętrzne mające źródło w seksualności w różny sposób. Myślę, że stwierdzenie, iż „cała sztuka jest erotyczna” jest niezwykle trafne. Wszyscy opisani przeze mnie twórcy, na swój sposób, chcieli pokazać światu erotykę, nagość czy miłość. Szukali natchnienia w mitologii, odwoływali się do starożytności lub tworzyli zupełnie odmienne, nowe wizje erotyzmu. Mimo, że wielu z nich niejednokrotnie spotkało się z krytyką, zostało oskarżonych o pornografię i poniżonych, to każdy z nich wierzył w to co robił, bronił swoich prac – pragnął dostarczać widzom głębszych doznań estetycznych, wrażeń wizualnych odbiegających od pospolitości współczesnej im sztuki. Mnie udało im się przekonać.

[LOC]

Brak komentarzy: