„Rysunki Klimta są kwintesencją zmysłowości. Nie zawierają agresywności Schielego, cynizmu Picassa, szaleństwa Touluse-Lautrec’a. Jest bliższy wyrafinowanemu i eleganckiemu erotyzmowi Ingres’a lub Matiss’a.” – komentował go Gilles Neret.
To prawda, że „cała jego sztuka jest erotyczna”, ale nie jest to sama w sobie erotyka czy pornografia, o którą został oskarżony. Klimt wzbogaca rzeczywistość dekoracyjnymi elementami. Wchodząc w świat jego dzieł czujemy się raczej jak w świątyni. Pokażę Państwu jeden z jego najpiękniejszych, moim zdaniem, obrazów. Jest on erotycznym wzorem jego dzieł. Nosi tytuł „Nadzieja I”. Mamy na nim wszystko – począwszy od bezwstydnego ciała, burzę rudych włosów nie tylko na głowie, ale także na łonie, przez symbole przywołujące noc, śmierć i penetrację, które kontrastują ze sterczącym brzuchem.

Schulz jako grafik uwielbiał kształty posągowe, za to jako rysownik należał wręcz do burdelowego podziemia. W swoich pracach ukazywał tandetne, rutynowe i zgrzebne oblicza nędzy płatnej rozkoszy. Z drugiej strony w szulcowskich dziełach widzimy też kobiety władcze i okrutne.
Przykładem jest praca pt. „Kobieta z pejczem i trzej nadzy mężczyźni”. Przedstawia ona doskonale pogląd Brunona Schulza na relacje damsko-męskie, jakie często przejawiały się w jego dziełach. Najlepiej pisał o tym sam artysta w „Traktacie o manekinach” – „Wysunęła się wraz z krzesłem o piędź naprzód, podniosła brzeg sukni, wystawiła powoli stopę, opiętą w czarny jedwab, i wyprężyła ją jak pyszczek węża. Mój ojciec chrząknął, zamilkł, pochylił się i stał się nagle bardzo czerwony. Wypięty pantofelek Adeli drżał lekko i błyszczał jak języczek węża. Mój ojciec podniósł się powoli ze spuszczonymi oczyma, postąpił krok naprzód, jak automat i osunął się na kolana.”
Opis tej jest jednym z łagodniejszych. Wiele z grafik zawiera treści wręcz masochistyczne, gdzie kobieta znęca się nad swoją ofiarą – mężczyzną. Widzimy tutaj, ze kobieta jest bardziej istotą boską, która depcze, kopie, poniża leżącego, klęczącego mężczyznę. Motyw kobiety zniewalającej płeć przeciwną jest często spotykany wśród modernistów. Jak pisała Ewa Kuryluk, w kobiecie z biczem jest „coś z Madonny i coś z szatana, coś z anioła i coś z węża kusiciela, pawia, motyla, ryby i modliszki.”.

Na przestrzeni wieków ludzie wrażliwych duszach, artyści starali się przekazać przeżycia wewnętrzne mające źródło w seksualności w różny sposób. Myślę, że stwierdzenie, iż „cała sztuka jest erotyczna” jest niezwykle trafne. Wszyscy opisani przeze mnie twórcy, na swój sposób, chcieli pokazać światu erotykę, nagość czy miłość. Szukali natchnienia w mitologii, odwoływali się do starożytności lub tworzyli zupełnie odmienne, nowe wizje erotyzmu. Mimo, że wielu z nich niejednokrotnie spotkało się z krytyką, zostało oskarżonych o pornografię i poniżonych, to każdy z nich wierzył w to co robił, bronił swoich prac – pragnął dostarczać widzom głębszych doznań estetycznych, wrażeń wizualnych odbiegających od pospolitości współczesnej im sztuki. Mnie udało im się przekonać.
[LOC]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz