Czuł się niepewnie, świadczył o tym pocałunek - był nieśmiały, przerywany i krótki - po prostu nieudany.
Byc może zdawał sobie sprawę, że adorowana pani nie koniecznie miała na ów incydent ochotę.
Całe szczęście, że nie wyssał on z tej kobiety całej energii. Zostawił jej tyle, że miała siły stanąc na barze i zatańczyć z butelka tequilli w dłoniach, raz po raz zalewając płynem otwarte usta mężczyzn przy barze, głównie niemieckich turystów.
...a kiedy jeden z panów zasnął już na klubowym barze, obie panie chwyciły go pod ramiona.
Odprowadziły podpitego młodzieńca do mieszkania w tę świetlistą, gwieździstą noc.
Już po paru minutach były z powrotem w roztańczonym klubie.
Adorator zdawał się być przekonany, ze panie nie wrócą.
W jego ramionach już ogrzewała się kolejna, niezbyt urodziwa turystka. Jej plecy oparte o bordowe ściany i ręce uniesione nad głową, przytrzymywane jego dłońmi, zdawały się mowić: "patrzcie tutaj, gramy scenę jak w tanim pornolu".
Stanislav był tak zaabsorbowany nową przyjaciólką, że w ogóle nie zauwazył powrotu swojej miłosci z przed pół godziny. Jej jeansy zakrywały nogi do stóp, jako jedna z nielicznych nie wdziała mini. Różowa koszulka lekko odkrywala świeżo opalony dekold przyciągając tym samym nadto śmiałe spojrzenia blisko usadowionych panów. Jednak Stanislav jej nie dostrzegł, wciąz tkwił pod scianą, wciąz trzymał ręcę do góry - musi mieć niezłą cyrkulację krwi skoro nie spłynęła mu jeszcze w całosci do pięt od tkwienia w takiej pozycji.
Valery usiadła na wysokim krześle przy barze, nie miała już ochoty patrzec na Sex On The Beach i inne drinki więc utkwiła wzrok w telewizorze. Prawdopodobnie wyświetlano akurat "South Park"..moze "jurassic park". Nie była pewna co ogląda, cała rozkojarzona nie zauwazyla, ze dosiadł sie koło niej jakis podejrzany typ, który grzebał cała ręką w drinku. Juz po chwili wiedziała w jakim celu. Wyciagnął z napoju wszystkie kostki lodu i usilowal wrzucic je Valery za majtki. Dziewczyna nie wystraszyła się, była raczej rozzłoszczona, że musi opuścic ugrzane krzeslo. Zamieniła się miejscem z przyjacielem. miała nadzieje, że jemu za koszulke nikt nic nie wrzuci i miala rację. Jak tylko jej kolega zajął ugrzane przez nią miejsce, typ momentalnie sie oddalił. Widocznie nie byli w swoim typie.
...a Stanislav nadal całował i był całowany. Po ustach, po szyi, a ich ręce uniesione byly nad głową.
...i przyszedł poranek. Pana nocą spiącego na barze nękało zmeczenie i ból głowy, drugiego, tego co nie był "w typie tamtego typa od kostek lodu" meczył kac. Panie wstaly w świetnej formie. Wdziały kostiumy i zaciągnely mezczyzn na plaże. Tam mogli odpocząć, zaczęrpnąć morskich, orzeźwiających kąpieli.
...a potem dzień kolejny. Valery z przyjaciółmi, jak co dzień, wybrali się na plażę. Dziewczyny opalały się topless, a chłopcy rzucali się na wielkie, spienione morskie fale. Dzień mijał uroczo. Slońce ogrzewało nagie klaty młodzieży z prowincji i mimo, ze ból gardła i kaszel im nie minął nawet w wysokiej temperaturze południa Europy, z ich twarzy nie znikał usmiech.
Valery wraz z bratem grała w piłkę w wodzie, smiejąc sie przy tym nieziemsko z każdej napotkanej głupoty. wtedy to zauwazyli zbliżającą sie ku nim opaloną postać o jasnych włosach i średnim wzroście. Był to Stanislav. Machał do nich tą samą dłonią, którą poprzedniej nocy przytrzymywał ręcę brzydkiej turystce nad głową. valery i jej brat odpowiedzieli mu usmiechem...potem uśmiechnęli sie jeszcze szczerzej do siebie nawzajem. Ironiczność tego gestu zalała chyba całe Morze Śródziemne.
Stanislav był z pochodzenia Rosjaninem, ale mieszkał od wielu lat w Niemczech. Tutaj, na wakacjach porozumiewał sie po niemiecku. Valery i jej przyjaciele nie znali tego jezyka dlatego kulawo rozmawiali ze Stanislavem poi angielsku. Rozumieli się.
Stanislav popatrzył na Valery i jej brata ubawionych po pachy. Zapytał, jak minęła im zabawa, którą to przeciez on organizował. Podziekował Valery za rolewanie tequilli z baru prosto do ust napalonych facetów, a na koniec zapytał ją "jak dlugo zabawiła". Valery z szerokim uśmiechem odpowiedziała, ze bawiła się do końca imprezy, na co Stanislav oblał się purpurowym rumieńcem. Zdał sobie sprawę, że cały ten czas, kiedy trzymał dłonie w górze opierając ropuche o bordową ściane klubu, był obserwowany. Juz wiedział, że Valery widziała go w tę noc z tamtą kobietą. Wszyscy troje wyszli z wody i natychmiast zmienili temat na jakikolwiek inny... jeszcze bardziej zenująco-nudny.
...dzis Valery ma numer Stanislava, on ma adres jej poczty mailowej. Żadne z nich nie odezwie się pierwsze. Pewnie juz nigdy się nie spotkają, a szkoda. Zabawna to była znajomość, której początku chyba sami nie znają. On nadal będzie przytrzymywał damskie ręce nad glowami w nocnych klubach, ona, wzdychać do Kurta przeszywającego ją spojrzeniem w sobotnie południa nad stertą warzyw.
[LOC]

3 komentarze:
doczytalem sie faktow z zycia wzietych,czytaac czekalem na cos co niestety nie nadeszlo...(ufo)
widzisz.. życie też czasem zaskakuje.. ;)
czasem? heh, w moim przypadku rzadko czuje sie niezaskoczony:)i to jest wlasnie to co pozwala mi pragnac nastepnego oddechu (ufo)
Prześlij komentarz